W 2003 roku wziąłem udział w tworzeniu filmu, reżyserowanego przez dwoje młodych
Żydów z Nowego Jorku, który miał opowiadać o Kazimierzu - Krakowskiej dzielnicy
żydowskiej. Jak się okazało w czasie realizacji zdjęć, chcieli oni filmem zanalizować
polski antysemityzm w przeszłości i dzisiaj. Było to dla mnie o tyle zaskoczeniem,
że mieszkając wówczas przez 23 lata na granicy Kazimierza, miejsca w którym
odbywa się największy na świecie festiwal kultury żydowskiej, nie zauważałem
niczego, co mogło wskazywać na niechęć Polaków do Żydów.
Widziałem raczej fascynację kulturą i muzyką żydowską.
Antysemityzm na Polskiej ziemi kojarzył mi się z historiami z XIV wieku
i powstaniem dzielnicy żydowskiej. Wiedziałem też, że Polacy i Żydzi żyli
ze sobą przez lata oddzieleni religią i kulturą, co miało wyraźne efekty
ekonomiczne i społeczne, powodowało tarcia. Ale antysemityzm w XXw
– zgodnie z tym czego nauczyła mnie szkoła - kojarzył mi się wyłącznie
z Drugą Wojną Światową i ideologią nazistowską. Gdyby nie wojna,
Żydzi żyliby tutaj przecież nadal.
W dzisiejszym świecie, w którym narodowości i rasy mieszają się w nieskrępowany
sposób, pojęcie antysemityzmu, zwłaszcza w moim kraju, wydawało się absurdalne.
Kiedy trzy lata później podjąłem współpracę z Larrym nad filmem, którego historia
zaczyna się z Pogromem Kieleckim, miałem szansę dowiedzieć się, dlaczego
niektórzy Żydzi w Stanach Zjednoczonych i Izraelu uważają dzisiaj, że w Polsce jest
antysemityzm. Dostałem szansę, żeby samemu przyjrzeć się, czy to zjawisko rzeczywiście
istnieje i pogłębić wiedzę o tym co działo się między Polakami i Żydami w czasie wojny i już po niej.
Film, który rozpoczęliśmy jako historię amerykańskiego artysty, który tworzył pomnik upamiętniający ofiary pogromu w jego 60-tą rocznicę rozrósł się do niespodziewanych dla nas rozmiarów. Ten dokument pozwolił mi zrozumieć historię Polski w zupełnie nowy sposób.
Jak wszyscy wiemy Polska przez ostatnie kilka wieków walczyła o swoje przetrwanie. Przez te lata wiara i patriotyzm dawały Polakom siłę, by nie poddawać się. Dzisiaj jesteśmy już wolni, mamy wielką potrzebę bycia dumnymi z naszej przeszłości, naszych bohaterów. Jest to potrzebna tym mocniejsza, że czujemy się głęboko skrzywdzeni przez historię i nasze położenie geopolityczne.
Kiedy dzisiaj - po wszystkim czego nauczyłem się w okresie dotychczasowej pracy nad tym filmem - widzę Kielczan spierających się o pogrom kielecki, kiedy słyszę tych, którzy wybuchają, gdy ktoś mówi, że w Polsce był antysemityzm, kiedy czytam opowieści ich bohaterów, zdaję sobie sprawę jakie efekty uboczne ma wojenny patriotyzm. Propaganda tworzona przez różne grupy w czasie wojny i tuż po niej, która jest niezbędna by jednoczyć ludzi dla osiągnięcia zwycięstwa, z łatwością dzieli ludzi na “nas” i “ich”. Tyle że często niesprawiedzliwie.
Jednostkowe opowieści o doznanej krzywdzie, które z pewnością są prawdziwe i które rodzice przekazują swoim dzieciom i wnukom, budują w nas wyobrażenia o przeszłości, choć często nie odzwierciedlają tego co działo się w szerszym rozumieniu.
W przypadku części Polaków, wynika to właśnie z tego zasłużonego poczucia dumy i patriotyzmu, które nie pozwalają zobaczyć, że nasza historia nie jest idealna i wciąż walczą o dobre imię Polski.
Spotkanie w Izraelu tych, którzy przeżyli pogrom było dla mnie chyba najbardziej emocjonalnym momentem realizacji filmu. To niesamowite, że ludzie, którzy przeżyli holocaust oraz pogrom, wyemigrowali 60 lat temu i nigdy nie wrócili do Polski, są tak głodni wiadomości o Polsce i tak płynnie mówią naszym wspólnym językiem. Ale cała miłość do kraju ich dzieciństwa, młodości widoczna w ich oczach i zachowaniu, kontrastuje z faktem, że ekstremalne doświadczenia jakich doznali na naszej ziemi powodują, że widzą dzisiejszą Polskę, jako tę sprzed lat. Myślą, że nic się tu nie zmieniło. I znów historia o przekazywaniu historii z pokolenia na pokolenie i stosunku do nich, powtarza się. Starszego pokolenia Żydów ani Polaków nie da się zmienić. Takie czy inne przeżycia, zbudowały ich zbyt mocno.
Kiedy patrzę na nich wszystkich, jedyne co czuję to współczucie.
Dla ocalałych z holokaustu i z pogromu – z oczywistych powodów. Dla Polaków, którzy nie są w stanie zaakceptować czegokolwiek co łamie ich patriotyczne spojrzenie na naszą historię – ze względu na to co budowało ich i ich rodziców; horror okupacji Nazistowskiej, który zdeprecjonował wartość ludzkiego życie
i spowodował spustoszenie moralne, a po wojnie wewnętrzne walki i życie pod dyktando obcych – Związku Radzieckiego.
To współczucie nie jest usprawiedliwieniem dla jakiejkolwiek formy zła. To empatia, która umożliwia mi spojrzenie na starsze pokolenie Żydów i Polaków oraz ich spory i nie stawanie po którejkolwiek ze stron.
Mogę patrzeć na nich jako na ludzi, żyjących w takich a nie innych realiach, podejmujących dobre i złe decyzje
i rozumieć, że jestem wolny od brzemienia, które oni dźwigają. Ten film jest o tym co robimy ze swoją pamięcią. Czy chcemy myśleć o przeszłości napełnieni emocjami swoich przodków, czy też stajemy się otwarci na wiedzę o naszej historii - z którejkolwiek strony by nie pochodziła - i rozumiemy ją w sposób, pozwalający nam iść do przodu.
Dzisiaj możecie obejrzeć zwiastun, prezentujący jedynie głównego bohatera i najważniejsze problemy naszego filmu. Ten film tworzy młody Polak i starszy od niego o blisko 40 lat amerykański Żyd.
Mam nadzieję, że niezależnie od tego skąd pochodzicie i w jakim kraju żyjecie, otwartość, umiejętność słuchania oraz uczenia się od siebie, które towarzyszą nam w powstawaniu tego obrazu, udzieli się Wam i pomoże inaczej rozumieć historię oraz konflikty, będące udziałem Waszych krajów.
Michał Jaskulski
